W dniach 5-7 października nasze Siostry Jubilatki s. Natalia Rdzanek i s. Apolonia Wojciechowska przeżywały w domu generalnym swoje skupienie.

8 października została odprawiona uroczysta Eucharystia z okazji Jubileuszu 50-lecia ślubów zakonnych s. Natalii Rdzanek i s. Apolonii Wojciechowskiej. Przewodniczył Ks. dr Roman Zapała.

A oto tekst jubileuszowej homilii:
Drogie mi Siostry Jubilatki Apolonio, Natalio,
jakże niegodnym czuję się stojąc tu dziś pośród was, wobec tajemnicy życia zakonnego, a tym bardziej wobec waszej tajemnicy zjednoczenia się z Jezusem, w którym trwacie już 50 lat. Na świecie mnie nie było, gdy Wy poznawałyście przez wiarę naszego kochanego Boga, gdy On rozpalał w Was miłość do Siebie samego, gdy On odsłaniał Wam plan Waszego szczęśliwego życia na ziemi w szczególnej bliskości z Nim, gdy rozpoznawałyście to Jego udzielanie się jakże indywidualne, wyjątkowe i nawet intymne, w którym choć w wolnej woli to jednak ze świadomością, że nie można inaczej, jak tylko powiedzieć Mu: Tak, tylko Ty Jezu jesteś sensem mojego życia, tylko Ty jesteś miłością mojego życia.
Nie znam motywów Waszego wyboru, dlaczego właśnie ten nowo powstały zakon stał się miejscem, drogą realizacji tej oblubieńczej miłości z Jezusem. Ważne, że w centrum Waszego życia postawiłyście właśnie Jezusa, że On był wtedy i jest do dziś najważniejszy.
Ta odpowiedź, to TAK powiedziane Bogu w procesie rozpoznawania powołania, na drodze życia zakonnego, wyraziłyście publicznie wobec Kościoła ślubami czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. A potem wierność przez 50 lat. Wierność w miłości i miłość w wierności mimo zmiennych losów, decyzji przełożonych, awansów, duchowych zachwytów w bliskości Jezusa i oschłości, czasami zmagań i walk wewnętrznych, bo takie są prawidła życia duchowego, dorastania do doskonałości i świętości. Zmienność, jak w porach roku trochę deszczu trochę słońca, a w tym wszystkim wierność w miłości i miłość w wierności tej oblubieńczej z Jezusem, tej która się nie starzeje i jest ciągle młoda, pełna zachwytu i entuzjazmu, choć zabarwiona kolorem krwi, bo zawsze doskonała – jest ofiarą.
Zapewne wielokrotnie wracałyście drogie Siostry do tamtego momentu pierwszych waszych ślubów, wypowiadanych słów tych oficjalnych, ale jeszcze bardziej zapewne tych, osobistych, wewnętrznych dialogów z Jezusem, zapewnień, wyrażanych uczuć, może obietnic miłości i wierności. Wszyscy to czynimy, bo to właśnie ożywia miłość, to rozpala na nowo charyzmat Boży powołania, którym zostaliśmy obdarowani, to niejako otwiera nas na strumień Bożych łask przypisanych do zawartego z Bogiem przymierza miłości, wyrażonego ślubami zakonnymi, czy łaską sakramentów święceń i małżeństwa.
Na tym także polega świętowanie rocznic i jubileuszów. Jest niejako na nowo wejściem w strumień łaski, miłości Boga do nas, bo dla Boga nie ma czasu, dla Niego wszystko jest teraz. Dla Niego to co dokonało się 50 lat temu, dokonywało się każdego dnia Waszego życia i dokonuje się teraz. To ciągle ten sam strumień łaski spływa na Was, to ciągle ta sama miłość Wam jest ofiarowana przez Jezusa. Problem czasami pojawia się w nas ludziach, którzy w zabieganiu często gubimy tę świadomość obecności Jezusa, wypowiedzianego mu TAK, a tym samym jakbyśmy wychodzili z tego strumienia łaski, narażając się na niebezpieczeństwa, pokusy a nawet niewierności.
Po to są nam właśnie potrzebne rocznice i jubileusze, nie tylko te zakonne, ale rozumiane szerzej narodzin, chrztu, bierzmowania, Komunii św., święceń, małżeństwa, aby na nowo poprzez powrót do tamtych dni rozpalić miłość. Na tym też polega przeżywanie tajemnic naszego zbawienia w roku liturgicznym. Każdego roku wspominamy rocznice wydarzeń z życia Jezusa i Maryi, po to by na nowo wejść w strumień łask związanych z danym wydarzeniem, by na nowo ożyły w nas wiara, nadzieja i miłość. Czyż nie jest tak, gdy już dziś pomyślimy o Bożym Narodzeniu, czy nie rozpala się w nas troskliwa miłość do małego Jezusa, chęć przytulenia Go, zaopiekowania się Nim? Albo czy rozważając wielki piątek nie budzą się w nas pragnienia współcierpienia z Jezusem, a nawet oddanie życia dla zbawienia świata?
Kluczem do nieustannego trwania w strumieniu łaski Boże, tej przeznaczonej dla każdego z nas indywidualnie, jest świadomość, świadomość zawartego przymierza, świadomość miłości Boga, świadomość obecności Jezusa Oblubieńca nie tylko przy mnie, ale zjednoczenia z Nim we mnie. Zjednoczenia, które dokonuje się ciągle poprzez dar Jezusa ukrytego w Eucharystii, zjednoczenia poprzez Ciało i Krew, Dusze i Bóstwo Jego z ciałem i krwią, duszą i człowieczeństwem naszym, dla naszego przebóstwienia, co jest treścią charyzmatu Waszego zgromadzenia.
Wzorem nieustannego trwania w wypowiedzianym Bogu TAK – FIAT jest Maryja, o której dziś słyszeliśmy w ewangelii, że jest błogosławiona, szczęśliwa bo otrzymała dar Jezusa Syna Bożego, bo wypełniła wolę Boga, by urodzić, wykarmić, wychować Jezusa i przygotować Go do misji zbawienia świata. W odpowiedzi kobiecie wychwalającej Maryję Jezus nie zatrzymał się tylko na misji swej Mamy, na jej wierności powołaniu lecz ukazał źródło, które Maryję ukształtowało, a lepiej powiedzieć kształtowało jej codzienne TAK, jej codzienną świadomość, jej codzienne trwanie w strumieniu łaski – SŁOWO BOGA. Ono sprawia, że
człowiek jest szczęśliwy, ale tylko to, które żyje w nas, to wyczytane z ewangelii, które kontemplujemy, nosimy w sobie, ale jeszcze bardziej i przede wszystkim TO, które stało się ciałem i zamieszkało pośród nas – JEZUS. Jezus Oblubieniec, Ten, który Was wybrał zanim poczęłyście się w łonach swych kochanych mam i Ten, którego wy wybrałyście jako swoje szczęście ziemskiego i wiecznego życia.
Co nam zatem pozostaje? Wdzięczność, radość i uwielbienie Boga, do których zachęca nas Psalmista: Śpiewajcie i grajcie Mu psalmy, rozgłaszajcie wszystkie Jego cuda, szczyćcie się Jego świętym imieniem. Rozmyślajcie o Panu i Jego potędze, zawsze szukajcie Jego oblicza. Pamiętajcie o cudach które On uczynił, o Jego znakach o wyrokach ust Jego. On Pan jest naszym Bogiem.
Co pozostaje nam jeszcze? Wyśpiewać z Maryją hymn uwielbienia: Wielbi dusza moja Pana…
I co pozostaje nam jeszcze? Radować się waszym szczęściem i życzyć Wam byście każdy kolejny dzień kochane Oblubienice Jezusa przeżyły w strumieniach Jego czułej, delikatnej a zarazem potężnej i stwórczej Miłości. By ON przez Was promieniował na świat cały, by każdy Wasz kolejny dzień życia był Jubileuszem.
Co jeszcze pozostaje? Nasza ludzka wdzięczność Wam za wierną miłość do Jezusa i moja osobista za Waszą obecność w moim życiu od najmłodszych lat w Zielonkach, za towarzyszenie modlitwą w mej młodości, latach seminaryjnych, kapłaństwie, pracy naukowej za wszelką waszą miłość ofiarną do Jezusa, który obrał sobie we mnie mieszkanie i obdarował kapłaństwem.
A że słowa często są zbyt małe, by wyrazić co serce i dusza czują, niech słowa poezji pani Zofii Daszkiewicz wszelkich braków dopełnią:
Kwiaty powiedzą nam o tym,
czego sobie nie można wyobrazić,
o tęsknocie do piękna tak głębokiej,
że nie sposób jej słowami wyrazić.
Ktoś je kiedyś posadził, hodował,
By je potem zerwać w kwiecie wieku
A one zgodnością umierając,
Myślą wyłącznie o człowieku.
W poświęceniu nie znają umiaru,
Dają wszystko, co mają najpiękniejsze:
Barwę, kształt i świeżość młodości,
I czyjeś życzenia najszczersze.
W ciszy stojąc, głowy pochyleniem,
Przesyłają nam ostatni uśmiech
I mówią, wciąż mówią milczeniem,
Bo słowa tak często są puste.