„Wtedy syn zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić”. Łk 15,18-23

O co proszę? O doświadczenie miłosiernej miłości Ojca

„syn zastanowił się: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę”.

W przypowieści początkiem powrotu syna jest jego „zastanowienie się”. Ocenia swoją sytuację i szuka sposobu wyjścia z tej opresji. Czy ja umiem oceniać swoje życie? Czy wykorzystuję dzień skupienia, osobistą modlitwę, rachunek sumienia do refleksji nad swoim życiem?

Syn widzi, że „ginie z głodu”, że tak dalej być nie może. Pamięta także smak chleba w domu ojca. Przypomnę sobie chwile, gdy doświadczałam bliskości i miłości Boga. W ich świetle zobaczę, jaka jest moja sytuacja dziś. Czy „ginę z głodu” bliskości Boga? Tylko ten kto ma doświadczenie spotkania z Bogiem może za Nim tęsknić. Będę się modlić moją tęsknotą z Bogiem.

„Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca”

Syn podejmuje decyzje i wraca do ojca. Jakie konkretne kroki mogę ja podjąć, żeby zbliżyć się do Boga? Jakie przeszkody muszę usunąć? Zrobię konkretne postanowienie.

„ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go”.

Syn nie spodziewał się takiego powitania. Liczył na to, że będzie tylko najemnikiem. To znaczy, że nie znał swojego ojca. Mimo, że mieszkał z nim tyle lat. Dobroć ojca zaskoczyła go. Będę wpatrywać się w tę scenę. Zobaczę wzruszenie ojca, jego czułą miłość. I spróbuję postawić siebie w miejsce syn. Bóg wybiega mi naprzeciw, rzuca mi się na szyje i całuje mnie! Co czuję w tej chwili? Czy pozwalam się przygarnąć Bogu Ojcu, nawet jeśli czuję się tak niegodna jak syn marnotrawny? Uświadomię sobie, że właśnie taki jest Bóg w którego wierzę.

„ubierzcie go w najlepszą szatę; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi”.

Ojciec przywraca syn do jego godności dziedzica. Doświadczenie miłości Boga przemienia mnie z żebraka na dziedzica Królestwa. Czy pozwalam się Bogu kochać? Czy budują moje poczucie wartości na tej prawdzie, że jestem Dzieckiem Boga?

W rozmowie końcowej będę trwać blisko Ojca, ciesząc się Jego obecnością i miłością. Pozwolę, by ta miłość mnie przenikała świadomością, że jestem Córką Boga.