Konradek miał wtedy trzy i pół roku. W niedzielę jeszcze chodził, choć czasem się potykał. Może gdzieś skręcił nogę lub się potłukł – tak myślałam. W poniedziałek już nie stanął na nogach. Coś niedobrego się działo, chociaż nic go nie bolało. I to było najgorsze, że nie bolało.

Wizyty u lekarzy w Żywcu i w Suchej beskidzkiej – prześwietlenia, badania… i orzeczenie: prawdopodobnie choroba Perthesa – ubytek kości biodrowej. Chłopiec może nie chodzić.

Co robić? Jedziemy do Prokocimia… i dalej nie wiadomo, czemu chłopiec nie chodzi, czemu nie może chodzić… Lekarz zaleca odciążenie stawu biodrowego – przez miesiąc Konradek ma nie stawać o własnych siłach ani nie może próbować chodzić. Nosimy więc go na rekach i wozimy w wózku…

Rozmawiałam o chorobie swego syna z siostrą zakonną – s. Kingą Róg, która była u nas w Ślemieniu. Siostra dała mi obrazek z modlitwą o wstawiennictwo przed Bogiem Zofii Tajber i powiedziała, że będzie modlić się o zdrowie dla mojego Konradka. Ja też modliłam się o wstawiennictwo Zofii Tajber przed Bogiem i prosiłam, żeby Konrad mógł znowu chodzić.

Po miesiącu znowu wizyta w Prokociumiu… Dalej nie wiadomo, co to jest za choroba… Perthes? nie Perthes?…, a może pokleszczowy uraz stawu biodrowego?…, ale stan zapalny wykluczony. Żadnych lekarstw…, tylko odciążenie stawów… Lekarz powiedział, że Konradek może powoli na nowo uczyć się chodzić… powoli stawia więc kroki… Jest dobrze.

Do dziś nie wiem, co to było, ale wiem, że dzięki modlitwie Konrad jest dziś zdrowym chłopcem. Ma 19 lat. Jestem wdzięczna s. Kindze, że wtedy tu była i podsunęła mi modlitwę do Zofii Tajber, a i siostra sama prosiła o zdrowie dla Konrada. Bóg zapłać.

Barbara S.
Spisano w Ślemieniu dnia 17 czerwca 2008 roku

Według obietnicy danej Matce Założycielce chcę opisać jedną z licznych łask, jaką nam udzieliła.

Mieszkaliśmy w starym dwupokojowym domu. Warunki mieszkaniowe mieliśmy ciężkie. Wilgoć, jaka tam panowała, przekraczała ludzkie pojęcie. Wystarczyło położyć garnek, który był nie do sucha wytarty a rano znajdowało się go cały w pleśni. Oprócz tych kłopotów mieliśmy kłopot z właścicielką tego domu. Chciała, abyśmy się wyprowadzili i dochodziło wtedy do kłótni. Moja mama modliła się na różańcu codziennie, abyśmy dostali to upragnione mieszkanie. Ja nie mogłam już patrzeć na to, więc powiedziałam, żeby się pomodliła do Matki Założycielki. Poskutkowało. Dwa miesiące później otrzymaliśmy mieszkanie. Uważamy, że jest to jedynie za przyczyną Matki Założycielki, która wstawiła się za nami do Jezusa Chrystusa. Składam, zatem gorące podziękowania za tę łaskę, którą otrzymaliśmy i prosimy o dalszą opiekę.

N.N.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pragnę powiadomić Siostry o łasce otrzymanej przez przyczynę M. Pauli Zofii Tajber.

W ubiegłym roku złożyłam dokumenty na konkurs w nowej pracy. Bardzo chciałam dostać tę pracę, ale szanse były niewielkie. Pewnego razu na korytarzu znalazłam obrazek ze zdjęciem M. Pauli i modlitwę o wstawiennictwo. Byłam bardzo zaskoczona tym, że nikt go nie podniósł, a korytarzem chodziło zawsze mnóstwo osób. Dziwne było również dla mnie i to, że on (obrazek) tam się w ogóle znalazł. Uznałam to za jakiś znak. Zaczęłam więc codziennie odmawiać modlitwę o wstawiennictwo przed Bogiem. I została ona wysłuchana – otrzymałam upragniona pracę. Wierzę, że stało się to właśnie dzięki wstawiennictwu Zofii Tajber.

Składam serdeczne Bóg zapłać!

Anna

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Chcę powiadomić, że otrzymałam łaskę nawrócenia syna z pijaństwa. Modliłam się 2 lata do Duszy Chrystusowej i prosiłam o wstawiennictwo M. Paulę Zofię Tajber przed Duszą Chrystusową. Bogu dziękuję i proszę Boga w modlitwie o nawrócenie syna do końca życia.

Helena D.
6.02.2001

Pragnę podzielić się świadectwem pewnej łaski, jaka otrzymałam – jak ufam – za wstawiennictwem Sługi Bożej Matki Zofii Tajber.

Kiedy w styczniu tego roku dowiedziałam się, że jestem w ciąży, okazało się również, że życie dzieciątka jest zagrożone. Obecność krwiaka na macicy zagrażała rozwojowi i życiu dziecka. Postanowiliśmy z mężem odmówić Nowennę o uproszenie łask przez przyczynę Sługi Bożej Matki Pauli Zofii Tajber. Zapis tej modlitwy znajdował się na odwrocie obrazka, jaki przywieźliśmy z Siedlca. Po jakimś czasie okazało się, że krwiak zeszedł i życie dziecka nie jest już zagrożone. Mocno wierzymy, że taki obrót sprawy zawdzięczamy wstawiennictwu Sługi Bożej Matki Pauli Zofii Tajber.

Joanna M.
Kraków, maj 2009

Dodaj świadectwo łask

Imię (wymagane)

Adres email (wymagane)

Świadectwo łask

captcha