Z początkiem maja, według kalendarza rosyjskiego, różniącego się o dwa tygodnie wstecz, w 1920 roku wkroczyły do Żytomierza wojska polskie. Z początkiem czerwca już wycofały się w popłochu. Wszyscy mieszkańcy ciężkie przeżywali chwile.
Moja najstarsza siostra przybiegła z domu rodzinnego z zapytaniem, czy nie wyjadę z rodzeństwem do Polski. Odmówiłam jej, ponieważ Jego Ekscelencja wyjeżdżając z rana do Łucka, polecił nam trzem (P. Jadwidze Żurowskiej, P. Annie Jamskiej, pierwszym członkom Zgromadzenia) pozostać, spodziewając się, że za trzy tygodnie powrócą wojska polskie i Jego Ekscelencja również.
Po szalonym ruchu przepełnionych wojskiem cofających się aut, tuż przed południem, nastąpiła wszędzie grobowa cicha, tylko odgłos trąbki i szum nadjeżdżających wojsk rosyjskich od czasu do czasu dał się słyszeć. Groźny nastrój panował, gdyż wkoło rozniecone pożary przez cofające się wojska, straszny lęk budziły.
Znajdując się w pokoju swoim modliłyśmy się gorąco za uciekającymi, za konającymi i pozostałymi wylęknionymi mieszkańcami. Starałam się zachować pokój, wierząc niezachwianie, że pełnię Wolę Bożą pozostawszy na miejscu z posłuszeństwa Wyższej Władzy Duchownej.
„Nie należę bowiem – myślałam – już do rodziny mojej, która prócz brata inżyniera opuściła Żytomierz, a mam święty obowiązek być razem w nowo tworzącej się zakonnej rodzinie, gdzie stojąc na czele, ciąży na mnie cała odpowiedzialność za członków”.
W chwili, gdy wstałyśmy w milczeniu z klęczek przeżywając z całym narodem tragizm dziejowy, usłyszałam wewnątrz pełen Boskiej dobroci głos:
„Najmilsze moje dzieci! gołąbki moje ukochane, nie trwóżcie się, bowiem jesteście pod moją szczególną opieką!…
Wierzcie Mi Bogu Ojcu – Waszemu Patronowi, iż nic wam złego nie stanie się, gdyż czuwam nad wami ze szczególną troskliwością! Kochajcie Mnie Boga oraz Duszę Mojego Syna Jezusa nade wszystko i dziękując za wszystko, wszystko, a wielkie dzieło przez was dokonam! Co się stało musiało się stać, bo w pysze i rozpuście zginąłby naród polski na wieki! Nie trwóżcie się, a weźcie się z nowym zapałem do życia dla Mnie Boga!”
Jeszcze więcej mówił nam Bóg Ojciec, zachęcając do poświęcenia się nowej Sprawie, lecz nie mogę tej notatki odnaleźć, by tu dosłownie umieścić.
Będąc posłuszne zarządzeniu Boga Ojca zabrałyśmy się wszystkie trzy do sporządzania obiadu z takim zapałem i radością, że w mig obiad był gotów, dowodząc tym sposobem Panu Bogu, że żyjemy z nowym duchem i nadzieją w poświęceniu się Mu, choć ta praca była spełniana dla fizycznego naszego pożytku.
Przeświadczona byłam, że łaskawe pełne troskliwości przemówienie Boga Ojca do nas [w] tragicznym momencie sprowadziło nie tylko na polski naród, lecz i na ludzkość całą niewysłowione zbliżenie się Boga Ojca i wylanie się Jego Ojcostwa na świat cały! Bóg Ojciec nas wszystkich ludzi dobrej woli objął w swojej opiekuńczej miłości, chcąc nam dać nowe życie!… nowe dzieje!… nowe czasy!…”
Pokój, energia, ufność i szczęście, jakie nami owładnęło, było czymś niesamowitym, czymś nieskończenie wielkim!!…
Miałam wrażenie, że nasze ocknięcie się z ogólnego narodowego nieszczęścia, było zapoczątkowaniem dobroczynnego panowania Boga tu na ziemi!
Zachęta Boga Ojca do nowego życia tak wielką wlała w nasze dusze energię, iż nie bałyśmy się już niczego, ani nawet tych wojennych politycznych zmian, bowiem wiedziałyśmy, że losami wszystkich narodów kieruje Wszechmocny Wszystkowiedzący Pan i Bóg, który jest Najmędrszym Mistrzem, Wychowawcą i Wodzem rodzaju ludzkiego!
Po południu dwóch bolszewików zamieszkało o Pań Sawaniewskich w przyległym pokoju, którego drzwi nie były zamknięte na klucz, gdyż nie domykały się, a tylko mocno były zawiązane sznurkiem, a z tamtej strony stała etażerka z książkami.
Jednak drzwi te ani razu nie były otworzone.
Największą ufność w bezpiecznym zamknięciu, pokładałyśmy w znaku krzyża świętego, który czyniłam wieczorem na drzwiach i oknach, zabezpieczając tym sposobem pokój przed „nieproszonymi gośćmi”.
Wiele można byłoby opisać zajmujących scen, dowodzących przedziwną Bożą opiekę w owych kilku miesiącach, lecz boję się przedłużać sprawę, o którą właściwie tu chodzi. Nadmienię tylko, że Bóg Najświętszy pomimo klęsk, przepowiadał wielką przyszłość dla narodu polskiego i jego duchowieństwa, gdy oddadzą należną cześć Boskiej Duszy Chrystusa Pana i żyć wszyscy będą tajemnicami Jego Życia, które podaje.