DUSZO CHRYSTUSOWA, UŚWIĘĆ MIĘ !
Boska Duszo, przeniknij biedną duszę moją, weźmie w posiadanie wszystkie jej władze i zdolności i łaską swoją uświęć je Uświęć mój rozum, aby o niczym innym nie myślał, krom ciebie; uświęć wszystkie myśli moje wówczas nawet, kiedy koniecznością zmuszone ku rzeczom doczesnym się zwracają i spraw, aby ich żadna wina nie splamiła.
Uświęć wyobraźnię moją i spraw niech szuka najsłodszego obrazu twego jako zbawcy, przyjaciela,
pocieszyciela i ojca; niech skaza złych wyobrażeń nigdy jej nie dotknie.
Uświęć wolę moją i spraw, aby zarówno w radości jak w cierpieniu stosowała się do najświętszej woli twojej i aby zawsze była ochocza do pełnienia twych rozkazów.
Uświęć pamięć moją aby sobie w każdej chwili przypomniała twoje dobrodziejstwa i miłosierdzie, życie i śmierć twoją.
Uświęć wolność moją, aby się nigdy nie poniżyła, szukając rozkoszy życia zamiast Ciebie, któryś jest cząstką moją i dziedzictwem.
Uświęć, o Jezu, tę duszę którą zabarwiłeś purpurą twej krwi, którąś boską twą prawdą oświęcił i spraw, abym przez łaskę twoją stał się mniej niegodnym stanąć przed tobą i pozostać w obecności Sakramentu twojego.
* * * * * * * *
Uświęć ciało moje i uczyń żywy i święty przybytek, w którym byś zamieszkał.
Uświęć zmysły moje ;uczyń je powolnymi sługami mej duszy i narzędziami jej uświęcenia .
Uświęć oczy moje ; niechaj nie lgną i nie przywierają do próżności i grzechu , lecz niech szukają odpoczynku na obrazie krzyża twojego i na Tabernakulum twojej miłości .
Uświęć język mój i spraw , aby zawsze rozmawiał z tobą, aby chwalił, błogosławił i opiewał doskonałości twoje i miłość twoją.
Uświęć smak mój i nie dopuść, aby się miał łakomstwem powodować lecz niech szuka i kosztuje słodyczy umartwienia.
Uświęć uszy moje i zamknij je na wszelkie mowy światowe, otwierając je tylko na głos mądrości i miłości twojej.
Uświęć przez pokutę dotyk mój i oczyść go pokutą ze wszelkich jego przewinień.
O Boska duszo Jezusa mojego, Tyś się najściślej łączyła z jego Ciałem najświętszym i poprzez życie jego śmiertelne podtrzymywałeś je w wykonaniu najprzedziwniejszych cnót aż do ofiary na krzyżu; użycz podobnie siły i życia całemu jestestwu memu i spraw, aby cale istnienie moje aż do końca było naśladowaniem Jezusa mego mistrza i Boga.
* * * * * * * *
W najwznioślejszym tym sakramencie skupiłeś, o Panie , przedziwne dzieło twej miłości ku mnie . Jako Stwórca, objawiasz tu, do jakiej godności doprowadzić chcesz stworzenie twoje, łącząc je najsłodszymi węzłami z sobą samym i tworząc zeń i z siebie jedną niejako istotę, tak iż rzec mogę z Apostołem ;”żyję już nie ja, lecz Ty we mnie ”.
Jako Odkupiciel, uwieczniłeś tu dzieło swojej męki i śmierci, udzielają jej owoców wszystkim, którzy przychodzą do stołu twojego, aby się bawić.
Jako Uświęciciel, tu otwierasz nieprzebrane źródła łask wszelkich, aby każdy, kto chce mieć życie prawdziwe i przyodziać się we wszelką cnotę, mógł zbliżać się do tego chleba życia wiecznego, bez którego nie masz, jeno śmierć. Jako Sędzia, przydałeś do ustanowienia tego sakramentu nieodwołalny wyrok potępienia na tych, co go nie przyjmują, a obietnicę nagrody dla tych, co go obrali za pokarm i napój swojej duszy . Jako Nagroda, wylewasz tu strumienie tych słodyczy, jakimi przepełniasz wybranych i zaszczepiasz w duszę i w ciało chrześcijanina zarodek chwalebnego zmartwychwstania i błogosławionej nieśmiertelności. Lecz każdemu podarunkowi twemu odpowiedzieć winno wiarę współdziałanie ze strony tych, którzy go otrzymują; zatem z bezmiaru zebranych tu dobrodziejstw rodzi się i we mnie obowiązek odpowiedzenia im bezmiarem cnót wszelkich, co stanowi świętość. Ach ! Pragnę zostać świętym ; raczej powinienem być już świętym, kiedy tyle razy zbliżałem się tu z uwielbieniem i tyle razy łączyłem się z tobą w komunii świętej. Zamiast tego uznać muszę moją niegodność i życie moje splamione grzechem.
O duszo Jezusa mojego, duszo skarbnico wszelkiej świętości, miej litość nade mną, podnieś mię z przepaści nędz tylu i uświęć mnie. Zostałem stworzony, zostałem odkupiony, aby się uświęcić; uświęcenie się jest powołaniem moim: bez świętości nieszczęśliwe przepędziłbym dni istnienia na ziemi i poszedłbym na potępienie. Uświęć mię przeto, jakieś uświęciła Błogosławionych, którzy Cię teraz oglądają, miłują i posiadają w niebie. Bądź duszą duszy mojej, życiem życia mojego i daj mi świętość taką, abym mógł godnie stawać przed Tobą, miłować Cię i przyjmować cię do serca mego.
* * * * *
Wszelkie stworzenia, o Panie, mają za cel i zadanie swego istnienia służyć chwale twojej. Jeżeli niebiosa i ziemia opiewają nie ogarniają wielkość twoją, dlaczegóż ja tylko miałbym milczeć? Tyś mię stworzył, abym Cię kiedyś w niebie poprze wieczność całą wielbił lepiej od wszystkich stworzeń ziemskich: dlatego całe me życie powinno być nie czym innym, jeno przygotowaniem i usilnym dążeniem do osiągnięcia tego najwznioślejszego celu. Lecz nie mogę wejść do królestwa łaski wpierw należeć nie będę. Nie mogę się przyozdobić koroną świętych, jeżeli korony świętości wpierw nie zdobędę. A czyż mogę posiąść tyle świętości, aby się podobać i służyć Tobie, jeśli mię ty nie uświęcisz ? Jeśli bez łaski twojej jednej myśli powziąć nie mogę, godnej nadprzyrodzonej nagrody, to jakie zdołam wieść życie pełne pragnień słów, czynów, ofiar takich żeby mi były zasługą na wieczność, jeżeli Ty nie sprawisz we mnie tego czego żądasz ode mnie? O uświęć mnie, Duszo najświętsza Jezusa mojego! Nie może tak być, żebym stał tu w obecności twojej, a żadnych skutków nie doznał; jestem prochem tylko, lecz Ty możesz ten proch oświecić i ogrzać promieniami swymi. Niech się nigdy nie zdarzy, abym Cię gościł mej duszy, a nie doznał skutków twoich nawiedzeni twemu obcowaniu we mnie. Jestem ubogi we wszelką cnotę, lecz wszystkich cnót Tyś jest początkiem i źródłem.
Uświęć mię, duszo Jezusa i spraw niech życie moje upłynie tak święcie, aby się stało bezustannym hymnem twojej chwały. Spraw, aby istnienie moje przeszło i przemieniło się z światłości w światłość, aby było zbudowaniem dla moich braci może już zgorszonych z przeszłych błędów moich. Spraw, niech takich będzie na przyszłość me życie, aby przekonywało wszystkich, iż każdy, kto zbliż się do ciebie z uczuciem żywej wiary, odejdzie stąd uświęcony.
* * * * * * *
O, żebym mógł stać się świętym, mój Jezu! Jakby się stąd radowało boskie twe serce i jak szczęśliwą byłaby dusza moja! To pragnienie rozbudziłaś we mnie swą łaską, lecz nieraz uschło ono dla braku współdziałania z mej strony, przygłuszonym zostało przez mnóstwo doczesnych żądz i podeptane przez wroga zazdrosnego o wszelkie dobro moje. Zadowalałem się czczymi zachciankami świętości, kiedy powiedziałem jej piękność w duszach świętych, lecz nie zdobyłem się nigdy na drobną nawet ofiarę, by tę świętość osiągnąć, posiadała ona zawsze dla mnie powab, ale w tej mierze, żebym jeden mój kaprys poświęcał dla jej triumfu.
Czułem zawsze że świętość jest życiem tak bardzo właściwym duszy chrześcijanina, i że bez niej mogę spodziewać się tylko konania i śmierci. Ach, jak mi źle wśród niedoskonałości moich! Lecz dokądże trwać będę w potępieniu nieokreślonych mych pragnień, dokąd przypatrywać się tylko, choć z upodobaniem, uroczym źródłom łaski i świętości ? Życie mi ucieka, a śmierć idzie i spełnia swe dzieło, Z dniem każdym siły me znikają, czoło chyli się pod brzemieniem lat ku ziemi, chcąc niejako przyzwyczajać się myśleć o grobie; każdy dzień miniony jest jednym złudzeniem więcej, które się rozwijało; oto zbliża się chwałą złożenia rachunku….-a gdzież jest owa świętość, która mi łagodnym ma uczynić sąd twój nade mną?- Czyż ma stać się prawdą, że się zestarzeję, nie nauczywszy się niczego w twej szkole, nie wziąwszy stanowczo krzyża mego na ramiona i nie brzydzi wszy na nim moich złych skłonności, nie odtworzywszy na sobie ani jednej z cnót twoich? Ma stać się prawdą, że celnicy i grzesznicy uprzedzą mnie do królestwa niebieskiego, gdy – tymczasem ja, przedmiot tylu i tak wielkich łask, odrzuconym zostanę w ciemności, gdzie będzie wieczny płacz i zgrzytanie zębów? Wstydzę się mojego stanu i drżę na myśl o przyszłości. Inni na moim miejscu jaśnieliby w tej chwili wobec nieba i ziemi mnóstwem świętych czynów, a ja chodzę, błądząc wśród ciemności i cienia śmierci. Inni, o wiele mniej udaradwani ode mnie, umieliby wyzyskać talenty łaski i przynieśliby owoce heroicznej cnoty, a ja zaniedbałem otrzymane talenty, pozostawiając je bezpłodnej gnuśności. Inni w niewielu latach stali się już dojrzałymi dla nieba , a ja po długim życiu nie nabyłem nic, krom dziedzictwa potępienia.
A przecież nie chcę się potępiać, nie chcę oddalić się od Ciebie, nie chcę ściągnąć na siebie ostatecznego przekleństwa twego. O duszo Jezusa mojego, miej litość nade mną i uświęć mnie. Ty w jednej chwili naprawić możesz moja bezmyślność lat tylu i uczynić mię godnym upodobania swego.
Uczyń mię świętym i tak dokonaj dobrotliwych zamiarów swoich względem mnie.
Uczyń mię świętym i pociesz przez to najświętsze Serce twoje, które tak bardzo pragnie mieć podobne Sobie serce ludzi.
Uczyń mię świętym i napełnij szczęściem to biedne stworzenie tak przygnębione i smutne dla własnych przewinień.
Uczyń mię świętym, dając mi tyle cnoty, abym bez wyrzutów wpatrywać się mógł w Tabernakulum twoje, a ku niebu spoglądać z całą słodyczą chrześcijańskiej nadziei.