CIAŁO CHRYSTUSA, ZBAW MIĘ!

Uwielbiam Cię, Panie, w tym Sakramencie i wierzę z całą pewnością i mocą wiary, że jesteś tu obecny żywy i prawdziwy, z ciałem i krwią, duszą i bóstwem.
Nie widzę wprawdzie tych rąk, z których tyle płynęło dobrodziejstw, ani tych stóp, które przebiegały Palestynę w boskim apostolstwie, lecz wierzę że twoje ręce są tu gotowe spocząć na mej głowie, by mię pobłogosławić, że stopy twoje pragną przyjąć ode mnie pocałunek miłości i łzy skruchy serdecznej.
Nie widzę tych oczu, z których tak miłosne tryskały spojrzenia, iż wnikały w serca i zdobywały je dla ciebie, nie widzę tych ust, zawsze otwartych, aby podnosić, wzmacniać i pocieszać, ale wierzę, że litościwe oczy twoje spoglądają na mnie, jako na owieczkę zgubioną, że twe słodkie usta mają zawsze wyrazy dobroci i łaski dla mnie.
Nie widzę tego serca, przeszytego przez bezmyślne okrucieństwo katów, lecz wierzę mocno, że jest tu przede mną otwarte, aby mię przyjąć do siebie, ukryć w sobie i bronić.
Nie widzę tego Ciała, okrytego ranami i krwią, przebitego gwiżdżmy, cierniem ukoronowanego, umęczonego biczowaniem, lecz wierzę że jest tu obecne, istotnie to samo, co umarło na kalwarii, z grobu zmartwychwstało i wstąpiło do nieba, gdzie siedzi chwalebne po prawicy Ojca. O boskie i żywe Ciało Jezusa, ofiaro za grzechy moje, umarłe dla zbawienia grzeszników, oto jeden z tych, co cie krzyżowali, klęczy przed tobą. W żalu za swe grzechy, lecz z silną wiarą, pewną nadzieją i gorejącą miłością błaga Cię, abyś go zbawiło. Zbaw mię, zbaw, o boskie Ciało Jezusa!

* * * * * * *

Jeśli tyle razy obraziłem Cię, o Jezu, to przyczyną tego było najczęściej ciało moje i prawie zawsze posługiwałem się nim, by Cię zagniewać. Aby je nie poddać umartwieniu, pozwalałem oczom błąkać się po niebezpiecznych przedmiotach, puszczałem swobodnie język na rozprawy o rzeczach, obrażających cnotę, zostawiałem otworem uszy na rozmowy niegodziwe. Z obawy przed znużeniem pozwalałem mu gnuśnieć w lenistwie, kiedy chwała twoja i twe przykazania wzywały je do pracy i trudu. Z zamiłowania do wygód trzymałem je zdala od pokut i umartwień, i dlatego wzdryga się ono przed naśladowaniem twych cierpień i nie chce uczestniczyć w kielichu męki twojej. A serce moje, do czego mi ono służyło? Dałeś mi je, aby pałało miłością ku tobie, a ja zamiast tego poniżyłem je do miłości stworzeń. Ach mój Boże! To ciało przez twój upór, oraz dzięki mej ślepej uległości wobec jego zachcianek skończyło na tym, że podbiło mą duszę i odarło ją z łaski twojej. Udaruj mię przeto teraz choć jednym litosnym spojrzeniem i tę biedną duszę moją, oszołomioną, uwiedzioną i zgubioną przez moje ciało, zbaw o Jezu, przez Najświętsze Ciało twoje.
Jezu mój Eucharystyczny, czy to prawda, że Ciało twoje w najświętszym sakramencie nie będzie już działać cudów takich, jak niegdyś? Ach, ja wierzę, że to Najświętsze Ciało, które z boską hojnością dałeś był ludziom, czynić będzie jeszcze większe cuda miłosierdzia. Zbaw mię więc o Ciało Jezusa, ilekroć przez komunię św. spoczniesz w sercu moim.
Boskie ręce Jezusa, dotknijcie moich oczu, jak niegdyś ślepo narodzonego i uzdrówcie je, zdejmując z nich bielmo ciemnoty i ucząc je zatapiać się w tym odblasku piękna, jakim przyodziałyście stworzenia. Niechaj serce moje wznosi się z rzeczy widzialnych do zachwytu i miłości niewidzialnych cudów nieba. Dotknijcie oczu moich i otwórzcie je, niech rozkoszą dla nich będzie rozczytywać się w tym, co święte. Niechaj się wpatrują w przykłady i wzory tylu cnót, jakie im dają dusze uprzywilejowane przez Ciebie i niech się zatapiają w Tobie – Ukrzyżowaniem.
Boskie usta Jezusa, rozkażcie namiętnościom moim, jak wzburzonym falom jeziora Genezaret i zbawcie mię, abym nie zginął w głębinie piekła, lecz abym przeprawiwszy się przez spienione morze życia, przybił do przystani wieczności.
Błogosławione oczy Jezusa, jeżeli ujrzycie duszę moją pogrążoną w śmierci grzechu, wylejcie na tak bolesny widok łzy współczucia, jak nad grobem przyjaciela Łazarza i wybawcie ją od śmierci grzechu, przywołując ją do życia łaski.
O Najświętsze Ciało Jezusa, któreś przez samo dotknięcie płaszcza przywróciło zdrowie niewieście chorej na krwotok, użycz im łaski, aby w komunii św. przez samo dotknięcie postaci, które Cię kryją w sobie, ulecz się od wszelkich duchowych słabości. Czci najgodniejsze Ciało Jezusa, któreś się pozwoliło katować bez skargi, uwolnij mię od wrażliwości na cierpienie i daj i łaskę, abym z poddaniem się i radością przyjmował boleści, jakie mi przyjdzie znieść dla zgładzenia mych grzechów i dla upodobania się do Ciebie.

* * * * * * * *

Najświętsze Ciało Jezusa, któreś się pozwoliło nosić w łonie i na rękach Marii i od Niej raczyłeś przyjmować pierwszy pokarm w swym niemowlęctwie, użycz mi łaski, ażebym wysłużył sobie jej macierzyńską miłość i w życiu duchowym dał się powodować jej natchnieniem, Jej przykładowi i opiece. Jezu mój najdroższy! Ty ciężko pracowałeś w domu nazaretańskim, i obfitym zalewałeś się potem, aby zarobić na chleb dla Marii, po zgonie najczystszego jej Oblubieńca, pomnóż we mnie ochotę do pracy nad ożywieniem nabożeństwa ku tak tkliwej Matce, do ofiar i trudów w Jej służbie.
Tyś nosił suknię nieczystą, utkaną rękami Marii i nie dopuściłeś na kalwarii, aby była podartą przez tych wrogów, pozwól mi nosić zawsze szatę cnoty i nie dopuść, żeby miała być zniszczona przez mych wrogów duchowych.
Ty przez cierpienia i krew nadałeś drzewu krzyżu wartość bezcenną, spraw, abym i ja przez poddanie się uczynił tak cennymi moje krzyże, iżbym je kiedyś mógł pokazać przed trybunałem twoim, jako tytuł do wiecznego zbawienia .
Boskie Ciało Jezusa, Tyś pozostawiło tak żywy obraz na świętym prześcieradle, w które cię owinięto, wyciśnij swój wizerunek na duszy mojej i na każdej mojej czynności, ilekroć w komunii św. raczysz zstąpić do serca mojego.
Tyś po trzech dniach wstało chwalebnie z grobu, a później wstąpiłeś do nieba, spraw, abym i ja w dzień ostateczny powstał z martwych. Lecz po to, żeby wejść do nieba, wysławiając Cię tam po wszystkie czasy i dziękować Ci miłością najdoskonalszą i wieczną

* * * * * * * * * *

Czci najgodniejsze Ciało Jezusa, któreś raczyło dać się na pokarm mej duszy, nie dozwól mi przyjmować cię bez należytego usposobienia, lecz uczyń mię tak dalece powolnym na tchnienie twej łaski, aby grzech już żadnej władzy nie miał nade mną. Tyś jest chlebem żywota; nie dopuść, aby mi grzech podawał nieszczęsną strawę śmierci, a użycz mi tych cnót, które się ujawniły także na zewnątrz w twym życiu śmiertelnym i których teraz również udzielasz w tym Sakramencie duszom przychodzącym do Ciebie.
O Ciało Jezusa mojego! Tyś się trudziło przez tyle lat w skromnej pracowni nazaretańskiej niby prosty rzemieślnik; Tyś w trzechletnim życiu apostolskim nigdy nie miało spoczynku, lecz zawsze obchodziłoś miasta, wioski i drogi Palestyny, aby siać w dusze ludzkie skarby mądrości i miłości; tak byłoś znużone i wyczerpane. Żeś szukać musiało wytchnienia przy studni Sychar; uwolnij mię od lenistwa i spraw, abym chętnie zwyciężał trudności w spełnieniu mego obowiązku na chwałę Imienia twojego.
Ciało Jezusa ! Tyś raczyło odrobiną chleba zaspokoić głód, któryś dobrowolnie przypuszczało na siebie, a na ugaszenie palącego pragnienia, któreś chciało odczuwać, otrzymałoś miarę i żółć; wybaw mię od grzechu łakomstwa i spraw, abym ciału memu dawał to tylko, co jest niezbędnym dla utrzymania go powolnym sługą mej duszy.
Najświętsze Ciało Jezusa, któreś tchnęło taką słodyczą i dobrocią i we wszystkich czynnościach swoich byłoś tak pięknym obrazem cichego baranka, wybaw mię od gniewu i nie dozwól nigdy, aby choć jeden poryw oburzenia miał powstać w mej duszy, chyba ku chwale twojej i Ojca, który jest w niebiosach.
Najświętsze Ciało Jezusa, któreś tyle łez wylało nad nieszczęściami Jeruzalem i nad śmiercią Łazarza, a uśmiechałoś się do szczęścia, widząc biednych i kaleki, jak powstawali wolni od owych- cierpień; wybaw mię od zazdrości i wzbudź takie usposobienie w mym sercu aby swoimi czyniło cierpienia i radość bliskich; niechaj umie współczuć z ich nędzą, a dzielić ich wesele .
Najświętsze Ciało Jezusa, któreś tak doskonale odzwierciedlało niewinność twej boskiej duszy i wśród tysiąca wycierpianych bluźnierstw nie pozwoliło aby na jedno przeciw twej czystości, wybaw mię od nieczystości i użycz mi łaski, abym nigdy nie pozwolił myśli, nie wymówił słowa, nie popełnił czynu, który by mógł zasmucić Anioła Stróża mojego.
Najświętsze Ciało Jezusa, któreś raczyło poprzestać na lichej odzieży i kawałku zwyczajnego chleba i chciało się utrzymywać jedynie z hojności niewiast pobożnych, a wszystko oddało na zbawienie ludzkości, wybaw mię od skąpstwa i spraw, abym chętnie dzielił chleb mój z ubogim i abym był gotów wielkodusznie obrać ubóstwo, kiedy tak rozrządzi opatrzność twoja.
Najświętsze Ciało Jezusa, któreś, niezadowolone upokorzeniami, doznanymi w życiu, raczyło ukryć swoją chwałę i wszechmoc w świętej Eucharystii, gdzie doznajesz innych wszelkich upokorzeń od grzeszników, zbaw mię od puchy i spraw, abym karmiony i ożywiony Tobą, do Ciebie wszystką cześć odnosił, jaką mi mogą zjednać dobre uczynki, ażebym bez trudności przyjmował każde poniżenie, na jakie zasłużę przez grzechy moje.
O Najświętsze Ciało Jezusa, coś się ofiarowało na zgładzenie grzechów świata, zbaw mię od grzechu.