NA WIEKI WIEKÓW

Czytając żywoty Świętych, mieszam niekiedy przez nieświadomość, cnotę z jej nagrodą i z przedziwnymi jej objawami. Często bowiem słudzy twoi, porwani w świętym zachwycie, nie czuli więzów ciała i zmysłów; a ja myśląc o tych cudach, popadam w zniechęcenie , gdyż zdaje mi się, że nie posiadam ich cnoty, nie poznając na sobie tych skutków. Lecz później, oświecony wiarą i nauką Kościoła, poznaję że te zachwyty, które na ziemi stanowią chwilę szczęścia dla niewielu uprzywilejowanych, w niebie będą moim wiecznym udziałem i dziedzictwem.
Kiedy w niebie w doskonały sposób posiądę Ciebie , będę porwany w wieczny zachwyt, którego nigdy nie przerwą, jak u Świętych na ziemi, żadne cierpienia, trudy i niepowodzenia . Ten zachwyt nie da mi już odczuć mojej słabości ludzkiej, nie pozwoli mej duszy niepokoić się obawą, żeby Cię nie utracić lub nie kochać zbyt mało. Tam już nie powróci po kilku chwilach konieczność podjęcia na nowo krzyża i pójścia za Tobą skrwawionymi drogami Golgoty. Tam zachwyt nie będzie tylko znikomym znakiem twego upodobania, nie będzie chwilą spoczynku przed nowymi trudami, ani przelotną radością, po której by zastąpiły łzy; lecz będzie słodyczą i upojeniem bez żadnej domieszki tego, co niepewne i zmienne; słodyczą na zawsze … po wszystkie wieki wieków… przez owo niepojęte trwanie, które niedoświadczony język ludzki nazywa wiecznością. Zawsze widzieć Ciebie, piękności boża, której jeden promyk tylko odbił się w cudach przyrody i łaski, być zawsze z Tobą, Boże wiekuisty, pierwsza przyczyno, ostateczny celu, tajemnicze i wszechmocne tchnienie wszelkiego stworzenia . Zawsze kochać Ciebie , dobroci nieskończona któraś jest czarem serc ludzkich, odwiecznym początkiem wszelkiej miłości. Zawsze być kochanym przez Ciebie, źródło życia boska słodyczy, najsłodsza miłości. Zaiste zachwyt to niewysłowiony, zdolny strawić mię do szczęścia, gdybyś Ty, o Boże, nie był mię uczynił nieśmiertelnym. Jak kropelka wody nie może mi dać wiernego wyobrażenia o ocenie, podobnie chwile szczęścia jakie przeżywam, przyjmując Cię w komunii świętej i adorując Cię, utajonego w Eucharystii, nie mogą dać mi pojęcia o wiecznym zachwycie, w którym się pogrążę po wszystkie wieki w niebie. Co ma oznaczać to słowo: Po wszystkie wieki wieków ? – Schylam czoło do stóp twoich, Panie, otwieram Ci serce i proszę, daj mi pojąć daj zrozumieć w całej pełni tajemnicze to słowo: zachwyt szczęścia na wieki.

* * * * * *

O jedno tylko powinienem Cię prosić, o Panie, i jednego tylko powinienem szukać :abym mógł mieszkać w domu twoim przez wszystkie dni życia mojego. Powinienem przenosić ubóstwo i poniżenie w świątyni nad blask i przepych w przybytkach grzeszników. Tu przy Tobie, o Jezu, w tajemniczym cieniu świątyni, bez żadnego innego świadka, prócz lampki, płonącej przed Tabernakulum, serce spoczywa błogo, albowiem jest blisko Boga swojego, tu znajduje ojca , który je kocha, przyjaciela wiernego, pocieszyciela i zadatek wiecznego szczęścia . Nigdy stworzenie nie uszlachetnia się tak bardzo, jak wówczas, kiedy korzy się ze czcią przez Tabernakulum; nigdy też nie wzbogaca się tak, jak wtenczas, gdy przyjmuje komunię świętą; wówczas jednej tylko rzeczy może pragnąć – nieba .
Tyle razy zakosztowałem, o Jezu, słodyczy współżycia z Tobą i z rozkoszy twojej miłości; tak często doświadczałem, jak słodkim jesteś dla tych, co obcują z Tobą. Lecz chwile te są zbyt przelotne i nie umiem dość ocenić ich wartości. Powtarzam Ci wciąż, że mi dobrze z Tobą i tylko z Tobą; a potem ledwie powrócę do stworzeń, zaraz żebrzę u nich marnej pociechy i pozwalam się uwodzić blichtrowi ich nicości. Powtarzam Ci wciąż, że Cię miłuję, że tęsknię za Tobą; a potem wystarczy lekka słabość, aby mię trzymać z dala od komunii świętej, wystarczy jakiś wzgląd towarzyski, żeby Ci odmówić odwiedzin eucharystycznych. A przecież ja Cię kocham i czuję że Ty jesteś moją cząstką i dziedzictwem! Kiedyż więc przyjdzie ten czas, że Cię ukocham wszystkimi siłami serca, a stworzenia twoje miłować będą tylko w Tobie? O niech przeminą jako brzask dni moje i niech nadejdzie ta chwila błogosławiona, kiedy będę mógł oglądać Cię twarzą w twarz i posiadać Cię w pełni doskonałej miłości ! Wówczas przez wszystkie wieki zatapiać się będę w Tobie, a żadna piękność stworzenia nie odciągnie mię od Ciecie; poprzez wszystkie wieki miłować Cię będę, a to uczucie szczęścia a nie na chwilę przerwanym nie będzie; poprzez wszystkie wieki śpiewać Ci będę pieśń czci i chwały, a nie zamąci jej żadne westchnienie troski lub smutku. Na zawsze oczy moje wolne będą od łez, albowiem Ty otrzesz ich strumienie; na zawsze dla mego serca stanie się obcym cierpienie, bo mnie uwolnisz od nieszczęść; na zawsze zniknie z oblicza mego smutek, bo rozproszysz go twym boskim pocałunkiem. O Jezu mój, teraz przyjmuję z poddaniem się każde doświadczenie z rąk twoich, ofiaruję Ci całe życie moje doczesne, rozporządzaj nim według upodobania Swego; lecz spraw, aby to biedne stworzenie mogło być kiedyś wiecznie szczęśliwym z posiadania Ciebie, żeby mogło chwalić Cię i błogosławić poprzez wszystkie wieki wieków.

* * * * * * *

Doznaję najsłodszego wzruszenia serce, ilekroć wspomnę na twoje słowa: „Miłością odwieczną uwielbiam cię”- i za każdym razem, kiedy znajduję się przed Tabernakulum, zda mi się, że je słyszę, powtarzane ze wzrastającą tkliwością. A więc Ty, o Boże, położyłeś od wieków na mnie oko swego upodobania! Wpierw nim niebo i ziemia rozweseliły mię tylu cudami, ja, jeszcze wśród bytów tylko możliwych, rozweseliłem myśl twoją; jeszcze nie mogłem wzroku podnieść w górę by szukać światła, a Ty już zwróciłeś ku mnie swoje wejrzenie; nie miałem jeszcze serca, żeby Cię miłować, a twoje Serce wylewało już na mnie strumienie miłości. Twoje wszechmocne fiat – niech się stanie – wywołało z nicości światło, niebiosa, ziemię, morze, rośliny, gwiazdy i zwierzęta, w nieskończonym następstwie wieków i przy każdym wytworze sił twórczych Ty zdumiewałeś się nad dobrocią i pięknością swego dzieła. Lecz przy tej pracy która miała zadziwić umysły anielskie, miałeś utkwiony wzrok we mnie, przeznaczonego do zamieszkania później tego wspaniałego pałacu. A kiedy pokolenia ludzkie zaczęły się pogrążać na ziemi w fale grzechów i cierpień, Ty pomyślałeś o tej świątyni, o Tabernakulum o Eucharystii i po tym nędznym stworzeniu, które miało tu przyjść, aby wznosić do Ciebie słaby głos modlitwy i żebrać przebaczenia, pociechy i łaski. I oto jestem tu przed Tobą – ja , wczoraj zrodzony, a jednak odwiecznie przedmiot twojej miłości. Nie zasługuję na to wprawdzie, nie mógłbym nawet marzyć o tym, ale Serce twoje raduję się, kiedy widzisz, u twych stóp stworzenie, dla którego zapragnąłeś, życia odkąd sam istniejesz. Ale czemu umiłowałeś mię od wszystkich wieków, jeśli nie dla tego, że i ja powinienem miłować Cię po wszystkie wieki ? Czyż nie chcesz mieć mnie ze Sobą na wieki bez końca, jeśli twoja myśl miłosna spoczęła na mnie odwiecznie bez początku ? Ach, pojmuje teraz moje pochodzenie, pojmuję mój cel. Ja mam być z Tobą na zawsze , albowiem tak chcesz i po to stworzyłeś wszechświat, odkupiłeś ludzkość. Ten Najśw. Sakrament, który adoruje i kocham, jest zaproszeniem, odsłonięciem twoich zamiarów na wieczność, jest obietnicą że twoja, miłość ku mnie, jak nie miała początku, tak też według twej woli, końca mieć nie będzie. Z głębi serca płynie mi pieśń wdzięczności o Panie , lecz spraw, niech to będzie pierwszy akord hymnu, który dla nieskończonej twej dobroci pragnę śpiewać kiedyś poprzez wszystkie wieki wieków.

* * * * * *

Dziękuję Ci, mój Jezu, że raczyłeś mi wraz z przykazaniami dać także nadzieję nagrody za ich wypełnienie. Było by to już zaszczytem niezmiernym dla mnie, gdybyś wśród tylu istot świata rzeczywistych i możliwych, mnie stworzył tylko rozumnym i wolnym do naśladowania ciebie; chwałą wielką byłoby dla mnie również służyć Ci na ziemi przez tych lat niewiele, a potem obrócić się w nicość. Lecz twoja dobroć jest nieskończona, Żeby mi słodszym i milszym uczynić posłuszeństwo woli twojej, zapewniłeś mi za nie nagrodę wieczną. Zażywam tę kosztowną obietnicę, żywić będę w sercu nadzieję tak piękną i w trudnościach życia będę się umacniał, myśląc o błogosławionej wieczności. Jeżeli mi ciężko przyjdzie opanować namiętność, myślę o niebie. Tam cieszuć się już będę wieczną zgodą, jaka nastanie pomiędzy ciałem twoim a duszą, gdyż i dusza i ciało zostaną uwielbione przez Ciebie. Jeżeli świat przez swe pochlebstwa kusić się będzie, aby ziemię wygnania uczynić piękną dla mnie i ponętną, wspomnę na wieczność ojczyzny niebieskiej i ku Tobie zwrócę wszystkie pragnienia moje. Jeżeli zdarzy mi się zapłakać, pomyślę że wnet twoja boska ręka otrze wszelką moją łzę, a na oczach moich zajaśnieją promienie szczęścia bez końca. Jeśli doznam od ludzi prześladowania dla Ciebie, nie będę się tym smucił, ponieważ mam pewność niewiędniejącej nigdy korony. Jeśli nawiedzą mnie choroby, weselić się będę , jak Job cierpliwy, widząc, że również ciało moje cieszyć się będzie w niebie szczęściem doskonałym i po wszystkie wieki. Jeżeli się ujrzę osieroconym przez wszystkich, moich drogich, gdy śmierć ich zabierze jeno po drugim, nie pogrążę się we łzach i narzekaniach niechrześcijańskich, lecz pocieszać się będę myślą, że wkrótce zobaczę ich znowu i uściskam w niebie i z nimi śpiewać będę pieśń chwały na wieki. Jeżeli w mym życiu duchowym poczuję oschłość w duszy i żadna kropelka słodyczy jej nie odświeży, nie poddam się niechęciu ponieważ, za każdy akt, cnoty Ty mi gotujesz wieczną nagrodę, połączoną z tym pokojem, który nieskończenie przewyższa wszelką błogość, jaką tu odczuć można. A kiedy ostatnia godzina dla mnie wybije wesoło pożegnam ziemię, przyjaciół i bliskich, albowiem odejdę do ojczyzny, gdzie nie będzie już ani śmierci, ani smutku, ani westchnień ani bólu, Tam bowiem wszystko zostanie, odnowione i przemienione w życie pełne, doskonałe i trwające po wszystkie wieki. O Panie mój, jeżeli sama myśl o wieczności działa tak skutecznie, iż podtrzymuje mię w przeciwnościach życia i wlewa mi tyle wesela, że gardzę za równo rozkoszami, jak cierpieniem ziemskim, to cóż dopiero będzie, gdy wejdę w posiadanie tego królestwa, przygotowanego sprawiedliwym od początku świata , żeby tam pozostać przez wszystkie wieki? O Jezu, niech przyjdzie wieczne królestwo Twoje – Adveniat regum tuum. Im więcej myślę o dobroci twojej, tym bardziej się zawstydzam. Ty, o Jezu, stworzyłeś mię i odkupiłeś dla chwały i szczęśliwości wiecznej. Życie moje na tej ziemi rozwija się w krótkim biegu niewielu lat; zda się , powinno by zgasnąć w ciemni grobowej; lecz Ty przeznaczyłeś mię do życia nieśmiertelnego. Inne dzieła stworzenia, same nawet dzieła ręki ludzkiej są tak potężne i trwałe, że budzą zdumienie, oto szczypta proch po której stąpam, pokazywać będzie ślad stopy ludzkiej i wchłaniać pot i łzy człowiecze jeszcze wówczas, kiedy ja już zniknie, z oblicza ziemi. Życie moje zdaje się być przelotnym, ja błyskawica a przecież jest trwałym jak wieczność: jest życiem wieczności ? Wesela, miłości, chwały. A za jaką cenę mi je dajesz ? Za kilka lat posłuszeństwa, miłości, poświęcenia . Winienem był całe życie moje, od pierwszej chwili używania rozumu aż dotąd, strawić w służbie twojej. Winieniem był nie miłować nic innego i nikomu nie służyć, prócz Ciebie; nie pragnąć nic innego prócz Ciebie; a ze względu na wieczną nagrodę, jaką mi dajesz byłoby to czymś tak niewymownie małym. Nawet za sto lat miłości Serafina, żarliwości apostoła, ofiary męczennika twoja hojność dawałaby nagrodę jeszcze nieskończenie większą od zebranych zasług. To też zaiste, wieczność cała ledwie mi wystarczy, żeby Cię chwalić tak, jak tego jesteś godzien, A przecież niewdzięczność moja w tym życiu posunęła się tak daleko, że domówiłem Ci najpiękniejszych moich lat, najszlachetniejszych myśli i uczuć najgorętszych, aby je oddać stworzeniom, jeśli nawet nie grzechowi. Wobec tego powinien bym drżeć przed obliczem twoim i oddalić się stąd, przerażony zasłużonymi groźbami, Ty jednak każesz mi zawsze ufać w Tobie i zapraszasz, abym Ci złożył przynajmniej ten najlichszy dar, którego nie zabrałem Ci dotąd, a którego może świat ode mnie nie przyjął. I w zamian za to obiecujesz mi tę samą wieczność szczęśliwą która twoja sprawiedliwość dała największym i najgorliwszym sługom twoim. Przez tak wielkie miłosierdzie czuję się zwyciężonym, o mój Jezu, i tu wobec Najśw. Sakramentu z pokorą i wdzięcznością niezmierzoną ofiaruję Ci, oddaję i poświęcam wszystko, czym jestem i co mi pozostaje, wszystko w czym możesz mieć upodobanie. Oto jest dusza, która zmarnowała swe władze, używając ich do smutnego dzieła niewierności i grzechu, i dziś nie ma już innych sił, oprócz siły na ukorzenie się przed Tobą i wyznanie że chce Cię wreszcie miłować. Oto serce osłabione długami uczuciami światowymi, lecz. Ty możesz swą łaską rozbudzić w nim na nowo życie doskonałej miłości. Oto parę lat jeszcze, może dni kilka, które mi pozostają do życia ; oddaję Ci je, albowiem Ty je napełniasz zasługami i świętością. Pośród wielu powołanych przez Ciebie do świętości, mało jest wybranych, którzy zdołali w ostatniej chwili oddać Ci tyle chwały, że w krótkim czasie zrównoważyli gorliwą cnotę oziębłe życie lat długich. Obym i ja był jednym z nich, o Panie, i oby zachód mojego życia oświetlało i ożywiało to wiekuiste słońce sprawiedliwości, które w zaraniu i w południe zaćmiły grzechy moje. Bądź zawsze dla mnie Bogiem hojności i urzeczywistniając zamiary twego miłosierdzia, przyjmij ode mnie ofiarę żalu i skruchy za grzechy popełnione i przyrzeczeń, które Ci złożyłem w tej chwili. Spraw, aby twoje stworzenie, bliskie już grobu, służyło Ci jeszcze lat kilka, a potem mogło weselić się z Tobą i chwalić Cię poprzez wszystkie wieki wieków.